Szukaj:


Piątek, 15 Grudnia 2017



Kontrowersje

Stacje paliw konkurencją dla tradycyjnego detalu?


Operatorzy stacji benzynowych ostrzą sobie zęby na format convenience i testują własne koncepty sklepów. Czy to oznacza, że nad tradycyjnym detalem zawisła realna groźba konkurowania z kolejnym rywalem, na dodatek niełatwym, bo uzbrojonym w stojący za nim pokaźny zagraniczny kapitał?
 
Fakt, że na stacji paliw możemy kupić o wiele więcej niż benzynę, olej napędowy, gaz czy akcesoria samochodowe, nie jest niczym nowym. Ich właściciele od połowy lat 90. przyzwyczajali nas do tego, że zaopatrzymy się tam także w napój, kanapkę czy gazetę. Jednak dzisiaj ich ambicje sięgają znacznie dalej. Po rozwinięciu konceptów food-to-go, czyli oferty jedzenia na wynos, oraz food-to-stay, a więc przekąsek i posiłków do spożycia na miejscu, nadeszła era walki o tradycyjnego konsumenta i jego codzienne zakupy.
 
Lokalizacja skazana na sukces
Sklepy na stacjach benzynowych to prawdziwa żyła złota. O atrakcyjności ich posiadania i prowadzenia świadczy fakt, że realną konkurencję dla operatorów paliwowych stworzyli klasyczni detaliści, którzy również zaczęli uruchamiać stacje benzynowe, albo zdecydowali się na współpracę z właścicielami już istniejących obiektów, przy których otwierają własne sklepy. W pierwszym kierunku poszły sieci Intermarché, Auchan czy Tesco, drugi obrały np. Delikatesy Centrum, działające przy wybranych stacjach PKN Orlen.
 
Obiektom zlokalizowanym w takich miejscach sprzedaż produktów FMCG nierzadko przynosi więcej zysków niż sprzedaż paliwa. Co więcej, na korzyść sklepów przystacyjnych działa fakt, że nie dotyczy ich obowiązujący od blisko 10 lat zakaz handlu w dni świąteczne, ponieważ są zaliczane do placówek usługowych wykonujących prace konieczne ze względu na ich użyteczność społeczną. Nic więc dziwnego, że operatorzy paliwowi mają coraz większy apetyt na zyski płynące z handlu dobrami szybko zbywalnymi. W swoich działaniach przestali się oni ograniczać wyłącznie do rozszerzenia asortymentu, co ma przyciągnąć nowych klientów, ale idą znacznie dalej – zaczęli rozwijać własne koncepty, konkurencyjne w stosunku do sieci klasycznych sklepów con-
venience. I trzeba przyznać, że działają przy tym z dużym rozmachem. 
 
Rywalizacja 
na formaty i marki 
Rok temu PKN Orlen uruchomił koncept O!Shop – nowy format sklepu convenience na stacji paliw, w którym obok kącika gastronomicznego zagościły produkty świeże, jak pieczywo, owoce i warzywa, a także nabiał. Z kolei Shell pod marką Deli2go rozpoczął jesienią testowanie sklepów przystacyjnych w czterech formatach, które mają być konkurencją dla placówek typu Żabka czy Carrefour Express: pierwszy z nich to tradycyjny sklep lokalny (4000 SKU), drugi to mały sklep szybkiej obsługi (2000 SKU), trzeci – placówka o charakterze kawiarnianym (2500–3000 SKU), zaś ostatni to format łączący wcześniejsze trzy, w którym znajdzie się miejsce na około 5 tys. indeksów. Wszystkie łączy jedno: bardzo duży nacisk na asortyment spożywczy. Ostatnio pojawił się kolejny sygnał świadczący o tym, że operatorzy stacji paliw nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa w walce o rynek FMCG: do Polski wkroczyła marka Circle K, utożsamiana na świecie przede wszystkim z handlem convenience. To efekt decyzji kanadyjskiej firmy Couche-Tard, właściciela marki Cricle K, który przejął Statoil i postanowił ujednolicić marki w obrębie grupy. W maju rozpoczęła się zmiana logo w Skandynawii, a w przyszłym roku także z Polski na dobre zniknie dotychczasowa nazwa – zmiana obejmie w sumie 360 stacji Statoil. Obawy budzi jednak oczywiście nie sam rebranding, lecz fakt, że do gry wchodzi kolejny silny brand, za którym stoi ponad 15 tys. sklepów i stacji paliw w 14 krajach świata. 
 
Zagrożenie na razie w skali mikro 
Czy jednak nowa strategia operatorów paliwowych i wejście na nasz rynek globalnej marki będącej synonimem formatu convenience oznacza, że nad właścicielami tradycyjnych placówek tego typu zawisło widmo niepewności jutra i wzmożonej walki o przetrwanie? Mało prawdopodobne, przynajmniej na razie. Prawdziwe zagrożenie dla handlu tradycyjnego powstałoby dopiero w chwili, gdy właściciel marki Circle K – czy też inni operatorzy stacji paliw – zdecydowałby się na rozwój sieci swoich sklepów poza stacjami, a o takich planach na razie nie słychać. W innym przypadku obawy o zaostrzenie walki w handlu małoformatowym w wyniku ruchów operatorów paliwowych wydają się mocno przesadzone, ponieważ sklepy przystacyjne nie są i raczej nigdy nie będą realną konkurencją dla placówek osiedlowych, a jeśli – to tylko w skali mikro. Skoncentrowanym głównie na walce z dyskontami detalistom radzimy jednak zachować czujność także na tym polu. Zwłaszcza że liczba sklepów zlokalizowanych na stacjach benzynowych w Polsce rośnie, rosną też ich obroty.
 
Urszula Chojnacka
 
 
 
 
 
Komentarze ekspertów
 
Tomasz Starzyk 
z Bisnode Polska (część europejskiej grupy specjalizującej się w dostarczaniu danych i analiz 
gospodarczych) 
 
Prawdą jest, że obecność małych sklepów funkcjonujących na stacjach benzynowych jest w pewnym sensie zagrożeniem dla handlu tradycyjnego, jednak nie aż tak dużym, jak się powszechnie uważa. 
Takie sklepy, otwarte 
24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu, będą miały z całą pewnością przewagę w święta, kiedy dookoła wszystko jest zamknięte. Nie bez znaczenia jest też znaczny kapitał stojący za tego rodzajami placówek. To umożliwia dobrą pozycję negocjacyjną z dostawcami produktów. Mimo wszystko jednak nie wyobrażam sobie, aby Polacy w dni powszednie, mając do wybory inne sklepy, gremialnie zaczęli robić codzienne zakupy na stacjach benzynowych, kupując tam np. pieczywo, wędliny, ser, jajka czy wreszcie owoce i warzywa. Przecież po koperek, cukinię czy świeże truskawki nie chodzimy na stację paliw 
– to nie mieści się w naszej kulturze. Poza tym trudno będzie utrzymać w tych placówkach wysoką jakość produktów świeżych, szczególnie w długi „weekend”, trwający 3–4 dni. 
 
Wydaje się, że sklepy spożywcze przy stacjach paliw mają i pewnie przez bardzo długi czas będą miały charakter punktów zaopatrzenia okazjonalnego, uzupełniającego 
– w niedziele, święta, późnym wieczorem, kiedy nie ma innej alternatywy. Na stacjach kupujemy jednak głównie produkty paczkowane i w ilościach minimalnych, aby wystarczyło ich do poniedziałku rano.
 
 
 
Magdalena Jończak, dyrektor działu 
konsultingu w firmie doradczej Deloitte
 
Na pewno nie warto demonizować strategii operatorów stacji benzynowych, przewidującej rozwój sieci działających przy nich własnych sklepów i postrzegać tych ruchów jako realnego zagrożenia dla handlu tradycyjnego. Nikt przecież nie będzie biegł czy jechał na stację benzynową po bułki i mleko. 
 
Jeśli natomiast w pobliżu danej stacji są zlokalizowane sklepy convenience, to oczywiście placówka działająca na tej stacji będzie dla nich konkurencją – zwłaszcza jeśli operatorzy pójdą w kierunku rozszerzania oferty o asortyment, o który do tej pory na stacjach było niełatwo – świeże pieczywo, owoce i warzywa, mięso itp. Nie można jednak mówić o zagrożeniu w skali makro – to będzie jedynie konkurencja na mikrorynkach. 
 
Z pewnością natomiast siłę przebicia sklepów przystacyjnych wzmocniłyby dalsze obostrzenia w zakresie funkcjonowania handlu tradycyjnego, tego typu jak zakaz handlu w niedziele, o ile te pierwsze byłyby z nich wyłączone. 
 
Sam ruch operatorów stacji paliw oceniam raczej w kategoriach zwiększania i uatrakcyjniania oferty, niż redefiniowania ich działalności. Zjawisko jest bardzo ciekawe i może spowodować pojawienie się całkiem nowego konceptu – stacji benzynowej jako miejsca, w którym można nie tylko zatankować, zrobić zakupy, ale też odebrać paczkę czy zrobić pranie. 
 
 
 
Mirosław Caputa, 
marketing and communication director, 
Circle K Polska (dawniej Statoil Polska)
 
Prowadząc sieć stacji paliw ze sklepami typu convenience staramy się spełniać oczekiwania klientów poprzez czasem odmienne funkcje od funkcji tradycyjnych placówek detalicznych.
 
Jako przykład można tutaj przytoczyć choćby różne w przypadku obu rodzajów obiektów godziny otwarcia. Czynnikiem, który może wpływać na realizację innych potrzeb, jest choćby możliwość dotarcia do sklepu przy stacji samochodem, co nie jest wykonalne w przypadku wielu tradycyjnych placówek handlowych. Z drugiej strony tradycyjne sklepy są czy też mogą być zlokalizowane w bliższej odległości od miejsca zamieszkania, np. znajdować się na parterze budynków mieszkalnych czy też na terenie osiedli zamkniętych, czego raczej nie będzie się dało zrealizować w przypadku sklepów przy stacjach paliw. To wskazuje na uzupełnianie się, a nie tworzenie bezpośrednich zagrożeń, zarówno w sferze oferowanego asortymentu, jak i usług oraz udogodnień. Kolejną kwestią jest liczba sklepów tradycyjnych w porównaniu z liczbą stacji paliw ze sklepami. Pod tym względem te pierwsze zdecydowanie przeważają. Proces, jaki zachodzi na rynku sklepów przy stacjach benzynowych, zmierza raczej w kierunku poprawy jakości, a nie znaczącego zwiększenia ich liczebności.
 

 






Komentarze:



Przeboje FMCG 2017



Pierwszy inteligentny magazyn na świecie powstaje w Niemczech

W pełni zautomatyzowany magazyn ruszy we wrześniu w niemieckiej miejscowości Schwaig, Za transport towaru w magazynie odpowiadać będzie nowy, inteligentny robot TORU, stworzony do pracy w tego typu placówkach.

Dlaczego warto inwestować w oświetlenie sklepu spożywczego?

Oświetlenie sklepu z artykułami spożywczymi, jest jednym z najważniejszych elementów wyposażenia tego typu powierzchni handlowych.

Nowej generacji skaner ladowy z funkcją wagi

Łatwy we wdrożeniu skaner wielopłaszczyznowy MP7000 i nowy pakiet oprogramowania DataCapture DNA™ oferują firmom oraz partnerom z kanału sprzedaży nowy poziom rejestrowania danych.


Newsletter





O portalu | Reklama | Kontakt | Polityka prywatności | Mapa serwisu created by Visualteam


artykuły spożywcze | branża fmcg | fmcg | franchising | gazeta fmcg | handel w polsce | poradnik handlowca
merchandising | sieci handlowe | sklepy spożywcze | wyposażenie sklepu